Tak jak nie ma wyraźnej granicy między dniem a nocą, tak nie ma granicy między kilkoma komórkami a człowiekiem.
W chwili “poczęcia” – nie powstaje nowe życie – to z punktu medycyny absurdalne stwierdzenie. Życie jest procesem ciągłym, jest to reakcja chemiczna, łańcuchowa polimeryzacja DNA i synteza białek. Reakcja zaczęła się miliony lat temu i trwa do dziś.
W chwili poczęcia zachodzi ten sam proces co podczas syntezy DNA, która odbywa się w każdej sekundzie w naszych organizmach.
Różnica jest tylko taka, że łączą się chromosomy od dwóch różnych dawców.
Czyli z dwóch żyć powstaje jedno – to bardziej ubywa niż przybywa :)
Czy zarodek jest człowiekiem ?
Jeżeli tak, to na jakiej podstawie ?
Co determinuje ten fakt ? Pytam o definicję.
Zarodek jest “istotą ludzką” – i chcąc być w zgodzie z definicjami i aktualną wiedzą przyrodniczą, nawet zaawansowani w myśleniu teolodzy stosują pojęcie “istoty ludzkiej” zamiast “człowieka”.
“Człowiek” to twór filozoficzny, mocno nie doprecyzowany.
Zarodek jest “istotą” i jest ludzki – więc jest na pewno istotą ludzką.
Zatem, czy możemy skazać na śmierć “istotę ludzką” ?
- Cały czas to robimy – drapiąc się po nosie odrywamy z powierzchni skóry “istoty ludzkie”. Już nie wspomnę o masowym ludobójstwie w procesie masturbacji.
Co właściwie skłania nas do obrony “życia poczętego” ???
- ideologia
- tradycja
- emocje
Nic więcej.
